Tylko trwałe rozwiązania ułatwią uchodźcom ekologicznym powrót do ojczyzny

Fot. Sangoiri/Fotolia.com
Już za kilka dni, 13 października, będziemy obchodzić kolejny Międzynarodowy Dzień Zmniejszania Skutków Klęsk Żywiołowych, wznowiony po raz drugi przez Zgromadzenie Ogólnie ONZ rezolucją 64/200 z dnia 21 grudnia 2009 roku. Wydarzenie to ma nam przypominać o tym, jak ogromne straty ludzkie i materialne mogą powodować katastrofy w przyrodzie.

Tylko w 2013 roku odnotowano na świecie 880 klęsk żywiołowych, w wyniku których zginęło ponad 20 tysięcy osób. Zdaniem ekspertów do spraw ubezpieczeń najwięcej zniszczeń zostało spowodowanych przez katastrofy naturalne w Europie oraz tajfun Hayian, który jesienią nawiedził Filipiny, zabijając ponad 6 tysięcy ludzi. Haiyan był jednym z najsilniejszych zbadanych cyklonów tropikalnych, które uderzyły w ląd, zarówno jeśli chodzi o prędkość wiatru (średnio 312 km/h), jak i wysokość ciśnienia (895 hPa). Straty oszacowano na około 10 mld set milionów USD.



Jak podaje Munich Re (Monachijskie Towarzystwo Reasekuracji), obecnie największy na świecie reasekurator grupy Ergo, specjalizujący się w ocenie ryzyka, objęte ubezpieczeniem szkody z tytułu klęsk żywiołowych wyniosły 31 mld dolarów, w tym 3 mld USD to szkody spowodowane przez powódź w Niemczech na początku czerwca 2013 roku. W poprzednich latach średnie wartości strat kształtowały się na poziomie 184 mld USD, a objęte ubezpieczeniem szkody – średnio 56 mld USD.

Naturalne czy nienaturalne?
Klęską żywiołową (lub katastrofą naturalną) nazywamy ekstremalne zjawisko naturalne powodujące duże szkody na terenie, w tym straty w gospodarce człowieka, często też śmierć wielu osób. Katastrofa może na stałe przemodelować stan środowiska naturalnego. Wśród najbardziej znanych klęsk żywiołowych można wymienić: powódź, suszę, pożar, trzęsienie ziemi, wybuch wulkanu, tsunami, huragan, tornado, lawiny, upały, mrozy, a także katastrofy kosmiczne takie jak upadek meteorytu czy wybuch supernowej.

Zmiany klimatu i katastrofy pojawiające się na obszarach dotychczas nie nawiedzanych przez nie przypisuje się często szkodliwej działalności człowieka – coraz większemu zanieczyszczeniu wód, gleby i powietrza. Choć przez ludzi zamieszkujących teren objęty katastrofą, zjawiska te są wyjątkowo zaskakujące, zdaniem badaczy obecnie coraz więcej przypadków klęsk żywiołowych jest traktowane jako niezbędny element stabilizujący dany ekosystem, szczególnie w skali dłuższych przedziałów czasowych. Samo więc pojęcie "klęski żywiołowej" odnosi się raczej do wpływu, jakie ma ona na człowieka niż na przyrodę.

Zwolennicy teorii traktujących niszczycielską działalność człowieka jako główną przyczynę występowania katastrof argumentują, że liczba klęsk żywiołowych wzrasta. Należy pamiętać, że wzrost nie jest aż tak duży jak się wydaje. Dzięki rozwojowi technologii dzisiaj informacje o katastrofach w najodleglejszych zakątkach świata rozchodzą się "z prędkością światła", dzięki czemu niemal co chwilę dostajemy wiadomości na temat nowych katastrof. Zjawisko to badacze zwykli nazywać "efektem CNN". Jak jednak donosi Monachijskie Towarzystwo Reasekuracji, straty materialne spowodowane zjawiskami pogodowymi rzeczywiście wzrosły aż ośmiokrotnie między latami 1960 a 1990, a więc szybciej niż liczba ludności i produkt globalny (Munich Re, 2005). Przyczyny tego stanu są różne: od zmian użytkowania terenu, w tym zamieszkiwania w większym zagęszczeniu po globalne zmiany klimatu.

Potrzebna pomoc długoterminowa
Klęski żywiołowe przynoszą straty zarówno w krajach wysoko rozwiniętych, jak i biednych, choć w tych pierwszych istnieje więcej zasobów, możliwości kompensowania strat oraz zabezpieczenia przed kolejnymi katastrofami. Całkowite przewidzenie i wyeliminowanie przyszłych strat nigdy nie jest jednak możliwe. Rozwijają się zarówno rozwiązania techniczne takie jak systemy przeciwpowodziowe, piorunochrony, rozwiązania prawne dotyczące na przykład zasad budowy budynków, jak i systemy ubezpieczeniowe, które pozwalają częściowo zrekompensować straty materialne spowodowane katastrofami. Jednym z ciekawych rozwiązań pomocy jest Fundusz Solidarności stworzony przez Unię Europejską na wypadek katastrof naturalnych w krajach członkowskich.

Należy pamiętać jednak, że potrzebne są tu działania długoterminowe, bowiem skutki klęsk żywiołowych bywają odczuwalne przez wiele długich lat. Czasem dalsze zamieszkiwanie na terenie objętym katastrofą staje się niemożliwe. Niestety, kategoria "uchodźca ekologiczny" jest stosunkowo nowa i nie jest wymieniona w Konwencji Genewskiej 1951 roku.

Określenia "uchodźca ekologiczny" (ang. "environmental refugee") po raz pierwszy użył w 1976 roku Amerykanin Lester R. Brown, a w latach 90. brytyjski ekolog, dr Norman Myers, napisał głośną książkę "Uchodźcy ekologiczni", prorokując masowe migracje ludności z terenów klęsk żywiołowych.

Badacze zajmujący się problemem twierdzą, że niewątpliwie zjawisko się nasila. Wśród państw w najtrudniejszym położeniu wymieniają oni Bangladesz, który narażony jest zarówno na powodzie, tajfuny i cyklony, jak i suszę w północnej części. Niebezpieczna sytuacja jest także na niektórych wyspach Pacyfiku, w Wietnamie, Brazylii oraz w Afryce.

Jak podkreślają badacze, sytuacja uchodźców ekologicznych wymaga przede wszystkim regulacji od strony prawnej.

Katarzyna Zawadzka
Stowarzyszenie Centrum Inicjatyw Międzykulturowych
Trwa ładowanie komentarzy...